GIODO zainteresował się sprawą zatrzymywania dowodów i pozyskiwania zbyt wielu informacji przez hotelarzy po serii skarg od gości, którzy narzekali na ich zbytnią ciekawość.
Zgodnie z prawem recepcjonista może zapytać nas o dane, które są ściśle określone w ustawie o ewidencji ludności i dowodach osobistych.
Są to - imię i nazwisko, imiona rodziców, data i miejsce urodzenia, adres miejsca pobytu stałego, data przybycia i zamierzony czas trwania pobytu, numer i seria dokumentu stwierdzającego tożsamość oraz oznaczenie organu, który go wydał. Tymczasem hotelarze niejednokrotnie proszą o podanie znacznie większej ilości informacji – numeru PESEL czy numeru telefonu.
Kolejnym problemem okazało się zatrzymywanie przez recepcjonistów dowodów osobistych na kilka godzin czy nawet dni. „Zabieranie dokumentów jest nie tylko 'nieprawidłowe', ale też karalne. - Zatrzymanie dowodu osobistego jest wykroczeniem, za które grozi kara grzywny lub ograniczenia wolności” - powiedziała rzeczniczka GIODO na antenie radia Tok FM.
W piśmie przesłanym niedawno do Polskiej Izby Hotelarstwa GIODO wskazał, że „pozyskiwanie danych osobowych nie powinno być utożsamiane z zatrzymywaniem dowodu osobistego dla realizacji celu obowiązku meldunkowego”.
Sławomir Głaz